Paradoks hazardzisty w zakładach bukmacherskich na czym polega?

Data dodania: 17 maja 2023 r. / Aktualizacja: 9 listopada 2023 r.

Kontynuujemy serię naszych bukmacherskich poradników typera, w których bierzemy na warsztat najczęściej popełniane pomyłki przez graczy, a także najpopularniejsze błędy poznawcze dotykające typerów obstawiających internetowe zakłady sportowe. Tym razem zainteresował nas paradoks hazardzisty. Co nazywamy paradoksem hazardzisty? W jaki sposób ten błąd poznawczy przeszkadza graczom w skutecznym typowaniu zakładów i dlaczego sprawia, że jedne zdarzenia wydają się być mniej prawdopodobne od drugich? Przekonacie się o tym czytając nasz artykuł. 

Paradoks hazardzisty – co to takiego?

Czy nam się to podoba, czy też nie, to każdego dnia w życiu codziennym oddziałuje na nas szereg czynników, bardzo często od nas niezależnych, których efektem są nagminne błędy poznawcze. Jednym z takich błędów poznawczych jest paradoks hazardzisty, natomiast bylibyście w sporym błędzie sądząc, że jest on domeną wyłącznie klientów kasyna oraz graczy typujących wyniki meczów na stronach legalnych bukmacherów w naszym kraju. 

Tradycyjnie na początek definicja – czym w ogóle jest paradoks hazardzisty? W języku greckim termin paradoksos oznacza zaskakujący, nieprawdopodobny, nieoczekiwany. W nauce wyrażenie paradoks odnosi się zatem do nieoczywistych, zaskakujących wniosków, które są efektem wydawałoby się słusznej analizy. 

Paradoks hazardzisty to błąd poznawczy (lub błąd logiczny – jak kto woli) w wyniku którego niezależne od siebie zdarzenia losowe są traktowane jako zależne. Inna nazwa paradoksu hazardzisty, z którą możecie się spotkać to chociażby złudzenie gracza lub złudzenie Monte Carlo (spotkaliśmy się również z nazwą złudzenie Aleksego Iwanowicza). 

Paradoks hazardzisty polega zatem na tym, że osoba, którą dotyka taka przypadłość łączy ze sobą dwa lub więcej niezależnych od siebie zdarzeń losowych i stara się przewidzieć na ich bazie przyszłość. Co oczywiście nie ma racji bytu w świecie matematyki. Termin ten nie jest niczym nowym. Już w XVII. wieku matematyk o nazwisku Jacob Bernoulli poruszał to zagadnienie i odnosił je do teorii wielkich liczb (nieco więcej w kolejnych fragmentach). 

Przykłady na paradoks hazardzisty w życiu codziennym

Skoro wiemy już czym jest paradoks hazardzisty, to warto przedstawić go na jakichś konkretnych przykładach, prawda? Najłatwiej będzie to zrozumieć na przykładzie rzutu monetą (doskonałym przykładem jest także rzut kostką). 

Załóżmy, że jakaś osoba rzuca monetę, ma dobrą passę i 10 razy z rzędu wypadnie orzeł. Naturalnym wydaje się wówczas, że w następnym rzucie będą znacznie większe szanse oraz prawdopodobieństwo wyrzucenia reszki, tymczasem… nie ma nic bardziej mylnego. W rzucie numer 11. jest dokładnie takie same prawdopodobieństwo i szansa wypadnięcia orła, jak i reszki i wynosi ono w obu przypadkach 50%. 

Dlaczego? A no dlatego, że rzut monetą numer 11. jest zdarzeniem kompletnie niezależnym od poprzednich 10, a jedynie paradoks hazardzisty szepcze nam na ucho, że jest to opcja mniej prawdopodobna, a orzeł nie może wypaść 11 razy z rzędu i teraz to już na pewno kilka razy z rzędu wypadnie reszka. Tymczasem jest to kompletna bzdura (przynajmniej przy małej próbie, gdyż w przypadku dużej liczby prób wcale nie jest to takie oczywiste – ale o tym za moment) i nie warto się nią sugerować. 

Odmiany paradoksu hazardzisty – dwa podstawowe warianty

Rzecz jasna istnieje kilka wariantów oraz scenariuszy odnoszących się do tego błędu poznawczego, jakim jest paradoks hazardzisty. Dwa podstawowe warianty paradoksu hazardzisty to:

  • Przekonanie, że jeśli jakiś scenariusz wystąpił dość często w krótkim okresie, to jest mała szansa na to, że zajdzie on ponownie. 
  • Przekonanie, że jeśli jakiś scenariusz nie wystąpił dość często w niedawnym okresie, to jest spora szansa na to, że wreszcie się wydarzy.

Czym różni się jeden od drugiego? W tym pierwszym przypadku (wariant negatywny) osoba zakłada, że skoro konkretny scenariusz miał miejsce tak wiele razy w niedalekiej przeszłości, to nie ma prawa wydarzyć się po raz kolejny (a w każdym razie są na to znacznie mniejsze szanse). 

Przykładowo (trzymając się tego nieszczęsnego rzutu monetą) – skoro 10 poprzednich rzutów zakończyło się wypadnięciem orła, to czy rośnie prawdopodobieństwo wyrzucenia reszki? Ustaliliśmy już, że nie, oba scenariusze są prawdopodobne w 50% (pomimo, że złudzeniem gracza musi w końcu wypaść reszka!). 

Przy drugim wariancie (opcja pozytywna) osoba sugerująca się paradoksem hazardzisty uważa, że skoro jakiś scenariusz nie miał miejsca od bardzo dawna, to rośnie prawdopodobieństwo, że w końcu się wydarzy. 

Przykład? Osoba, którą dotknie paradoks hazardzisty jest zdania, że skoro w 15 poprzednich rzutach ani razu nie wypadła reszka, to z każdym kolejnym rzutem, gdzie wypada orzeł, rośnie jednocześnie szansa na wylosowanie reszki. Co rzecz jasna jest kompletną bzdurą… 

Jak działa paradoks hazardzisty w zakładach bukmacherskich?

Przekładając to na język sportu i internetowych zakładów bukmacherskich – w jaki sposób paradoks hazardzisty wpływa na decyzje podejmowane przez typerów i jak złudzenie gracza sprawia, że jedno zdarzenie wydaje się być mniej prawdopodobne od innego? Sprawdzamy. 

Przyjmijmy, że Milan wygrał ostatnio 5 meczów z rzędu. Co wówczas się dzieje? W takim przypadku paradoks hazardzisty sprawia, że typer z automatu zakłada, że Rossoneri wyczerpali limit szczęścia, a tak dobra seria zwycięskich meczów nie może trwać w nieskończoność i prawdopodobnie za moment się skończy. Co oczywiście jest totalną bzdurą. 

A jak z perspektywy zakładów sportowych prezentuje się działanie paradoksu w wariancie optymistycznym? Załóżmy, że Arsenal nie zremisował żadnego z 15 poprzednich spotkań, a zatem według paradoksu hazardzisty istnieje spore prawdopodobieństwo, że Kanonierzy w końcu podzielą się punktami. Tymczasem wcale nie ma takiej reguły, a Arsenal może rozegrać kolejne 5, 10 i 15 spotkań bez remisu. 

Jakie błędy popełniają typerzy kierujący się paradoksem hazardzisty w zakładach sportowych?

Podejrzewamy, że sporo osób czytających ten poradnik typera trafiła na ten artykuł w poszukiwaniu sprawdzonych metod obstawania zakładów bukmacherskich. Mamy dla Was złą oraz dobrą wiadomość. 

Zła jest taka, że podobnie jak w przypadku hazardu, tak również podczas typowania wyników meczów paradoks hazardzisty ma dość spory wpływ na podejmowane przez Was wybory, natomiast na szczęście nie jest też tak, że nie można temu w żaden sposób zaradzić. 

Póki co sprawdźmy, w jaki sposób paradoks hazardzisty wpływa na psychikę typerów i podejmowane przez nich wybory, natomiast nad rozwiązaniami zastanowimy się za moment. A zatem – jak zachowują się gracze, dotknięci przez paradoks hazardzisty? Oto kilka głównych grzechów typerów. 

Traktują jakąś serię jako idealną okazję na odegranie się i odrobienie strat

Wcześniej lub później każdego typera dotyka czarna seria nietrafionych kuponów. Zazwyczaj każdy taki gracz szuka wówczas pewnego sposobu na odrobienie strat, a idealną strategią wydaje się być wówczas typ na dowolne zdarzenie przerywające jakąś serię. 

Przykładowo – jeśli jakiś zespół miał 9 z rzędu meczów Under 2,5 goli, to gracz jest zdania, że jest mała szansa na kontynuowanie takiej nieprawdopodobnej serii i za dziesiątym razem musi już być Over 2,5 goli. Tymczasem w rzeczywistości wcale tak się nie dzieje i obie opcje są prawdopodobne. 

Błędnie wierzą w podtrzymanie dobrej passy zwycięskich kuponów

Kolejne błędne założenie to tzw. efekt gorącej ręki. Jest to termin przeniesiony do zakładów wprost z kasyna i polega on na przekonaniu, że skoro graczowi tyle razy z rzędu udało się postawić poprawny typ, to również zakład na kolejne zdarzenie będzie miał spore szanse i prawdopodobieństwo wygranej. Nic bardziej mylnego. 

Typerzy zdają się na instynkt, zamiast na chłodną analizę i zdrowy rozsądek

Dowodem na to, jak spore spustoszenie wywołuje paradoks typera w głowie typera jest fakt, że gracz za każdym konkretnym razem nie zwraca uwagi na mocne i słabe strony obu zespołów, kursy, kontuzje oraz formę, lecz jedyne co go interesuje to szansa i prawdopodobieństwo jakiegoś zdarzenia będące efektem jakiejś serii, która zdarzyła się w krótkim czasie. W tego typu przekonaniu nie ma zbyt wiele logiki i warto kierować się chłodną analizą. 

Gracze błędnie szacują rachunek prawdopodobieństwa 

Gracz nie będzie miał szans wygrać w dłuższej perspektywie (a przynajmniej mocno zredukuje swoje szanse), jeśli nadmiernie będzie kierował się złudzeniem Aleksego Iwanowicza, a mniej skupi się na realnej ocenie szans. Paradoks hazardzisty robi spore spustoszenie w głowie gracza i mocno zaburza proces podejmowania decyzji.

Typerzy zbyt mocno wierzą w progresję (np. progresję na remisy)

Jednym z najpopularniejszych systemów bukmacherskich jest progresja na remisy, będąca idealnym przykładem na paradoks hazardzisty. Zasada jest prosta – jeśli jakiś zespół nie zremisował kilku meczów z rzędu, to w każdym kolejnym spotkaniu gracz obstawia remis i podwaja stawkę poprzedniego zakładu. Jeśli w miarę szybko padnie remis, wówczas odrobi straty z nawiązką, natomiast seria kolejnych meczów bez podziału punktów wyzeruje jego budżet. 

Zobacz również czym jest uzależnienie od zakładów bukmacherskich

Jak bronić się przed wpływem paradoksu hazardzisty w zakładach bukmacherskich?

Wiecie już, że paradoks typera polega na traktowaniu niezależnych od siebie zdarzeń losowych, jako zdarzeń zależnych, a co za tym idzie błędnym szacowaniu prawdopodobieństwa, którego efektem jest błędne przekonanie co do kwestii faworyta w danym meczu. Jak zatem przeciwdziałać takiemu złudzeniu? 

Recepta jest jedna – odpoczynek od zakładów! Oznacza to bowiem, że z jakiegoś powodu zbyt mocno analizujecie każde zdarzenie i doszukujecie się anormalnych zdarzeń tam, gdzie ich w ogóle nie ma! Kilkunastodniowa przerwa od zakładów sprawi, że spojrzycie na to z dystansem, a Wasza decyzja nie będzie efektem paradoksu hazardzisty, lecz chłodnej i rzeczowej analizy.

Warto również zapoznać się zasadami odpowiedzialnej gry

Skąd wzięła się nazwa “Złudzenie Monte Carlo”?

Zastanawiacie się, dlaczego jednym z synonimów paradoksu hazardzisty jest złudzenie Monte Carlo? Sprawa jest banalnie prosta, a przy tym niesamowicie ciekawa. Wszystko to przez wydarzenia, do jakich 18 sierpnia 1913 roku doszło w jednym z kasyn w europejskiej stolicy hazardu, czyli w kasynie Monte Carlo. 

To właśnie tego dnia kasyno wygrało miliony franków, a stało się tak dlatego, że podczas gdy kulka aż 26 razy z rzędu (słownie DWADZIEŚCIA SZEŚĆ RAZY!!!) lądowała na polach czarnych, to dziesiątki graczy przy stole w następnym losowaniu konsekwentnie typowało pole czerwone wierząc, że tak nieprawdopodobna seria musi się wreszcie zakończyć. 

Gracze podnosili zatem stawki licząc na to, że ewentualna wygrana pokryje ich dotychczasowe straty z nawiązką, tymczasem nic takiego nie miało miejsca i raz za razem wypadał kolor czarny, w czym w sumie nie było niczego aż tak niezwykłego! 

Wszak – czysto teoretycznie – przed każdym obrotem koła szansa obu kolorów wynosiła dokładnie 50%, natomiast trudno o lepszy przykład paradoksu hazardzisty i wcale nie dziwi nas fakt, że z czasem przyjął się również termin złudzenie Monte Carlo. 

Odwrotny paradoks hazardzisty – co to takiego?

Istnieje również coś takiego, jak odwrotny paradoks hazardzisty. Na czym polega ten błąd poznawczy i czym różni się od swojego pierwowzoru? Inaczej nazywany jest on błędem retrospektywnego hazardzisty i w największym skrócie polega na tym, że osoba, którą dotyka odwrotny paradoks hazardzisty zakłada, że skoro wynik jakiegoś procesu jest szalenie niespodziewany i zaskakujący, to z pewnością jest efektem wielu, wieeelu prób i nie dopuszcza myśli, że stoi za nim łut szczęścia, czyli zwykły fart. 

Przykład? Przyjmijmy, że jakiś gracz w Polsce trafił przysłowiową “szóstkę” w totolotka. Za złudzeniem gracza stoi właśnie ten błąd logiczny, a zdecydowana większość osób, a na pewno te, które dotknie odwrotny paradoks hazardzisty, będzie w 100% pewna, że jest to efekt wieloletnich prób gracza i setek, tysięcy puszczonych kuponów. 

Niewykluczone, że tak się właśnie stało, natomiast równie dobrze taki gracz mógł puścić pierwszy kupon w życiu, do tego jeszcze metodą chybił trafił, a za wszystkim stoi nieprawdopodobny fart! Warto bowiem mieć z tyłu głowy, że czysto teoretycznie, miał on dokładnie taką samą szansę na wygraną, jak stali bywalcy kolektur puszczający po kilka kuponów tygodniowo na przestrzenii kilkunastu ostatnich lat. Matematyka i rachunek prawdopodobieństwa są w tym przypadku bezwzględne!

Paradoks hazardzisty w zakładach sportowych – FAQ

Co to jest paradoks hazardzisty?

To błędne przekonanie co do otaczającej nas rzeczywistości, na bazie którego wynik pewnych niezależnych zdarzeń losowych wydaje się być bardziej prawdopodobnym, niż jest realnie. 

Dlaczego paradoks hazardzisty nazywany jest czasem złudzeniem Monte Carlo

Wszystko to za sprawą wydarzeń w pewnym kasynie w księstwie Monaco z 1913 roku, kiedy na kole ruletki kilkadziesiąt razy z rzędu wypadał jeden kolor. Więcej szczegółów w tekście powyżej.

Na czym polega prawo wielkich liczb?

W największym skrócie rzecz w tym, że o ile przykładowo 10 pierwszych rzutów monetą może zakończyć się wypadnięciem orła i nie będzie to nieprawdopodobne zdarzenie, tak przy odpowiednio dużej próbie (np. 10 milionów rzutów monetą) około 50% rzutów zakończy się wypadnięciem orła, a drugie rzutów monetą 50% reszki.

Ocena artykułu
Oddaj głos, bądź pierwszy!

Serwis tylko dla osób 18+

Serwis obstawianie-meczy.net jest prowadzony legalnie w Polsce. Nie nakłaniamy, ani nie zachęcamy do brania udziału w grach hazardowych. Hazard może uzależniać i prowadzić do strat finansowych. Gra u bukmacherów bez licencji Ministerstwa Finansów na zawieranie zakładów wzajemnych jest zabroniona i grozi konsekwencjami prawnymi.

Oświadczenie

Serwis tylko dla pełnoletnich. To pole jest wymagane.